Ludzie nie są hermafrodytami.
Jako gatunek jesteśmy rozdzielimy na płcie i pomiędzy tymi płciami występują różnice, zarówno oczywiste różnice fizyczne jak i również psychiczne, w tym umysłowe.
Nasz popęd seksualny został nam dany nie bez powodu. Do niedawna miał on na celu przedłużanie zacnego gatunku ludzkiego, prowadząc do stosunku seksualnego pomiędzy przedstawicielami płci przeciwnych.
Do niedawna.
Seks wymknął się spod kontroli ludzi. Stąd dziś mamy do czynienia z seksualnymi zachowaniami, zaburzeniami, doznaniami. Seks stał się przyjemnością. Zawsze nią był, gdyby bowiem nie był atrakcyjnym, wstrząsającym doznaniem nie wracalibyśmy do niego, tym samym nasz gatunek by nie przetrwał. Lecz dziś prokreacja to drugoplanowa korzyść z seksu.
Dziś głównie seks stał się przyjemnością. Czegóż my nie robimy, żeby seks był przyjemny. Stał się on przeżyciem niesamowicie wyłącznie cielesnym, podbijając nasze umysły do tego stopnia, że w najlżejszym wypadku może wywołać uzależnienie, a w większym stopniu uzależniając umysł na płaszczyznach przeróżnych.
Bigoreksja, anoreksja mogą mają podłoża zupełnie złożone, ale skupiają się na atrakcyjności. Nie twierdzę tu, że osoby starające się ładnie wyglądać z góry są przeze mnie potępiane. Nic bardziej mylnego. Osobiście wyznaję zasadę, że ludzie dobrzy, szlachetni są świadomi swojego ciała i kształtują je na podobieństwo swojej duszy. Mówię o umiarze. A seks stał się czynnikiem ów umiar degradującym.
Ile dziś trzeba żeby zaspokoić pragnienia seksualne. No właśnie- pragnienia. Są to potrzeby czysto fizyczne. Fantazje erotyczne, perwersje. To wszystko po to by seks urozmaicić. Do seksu dziś nie wystarczy drugi człowiek. Muszą być inne czynniki. Bo albo mamy kłopot z podnieceniem albo nie czujemy pełnej satysfakcji. Czy może być większa satysfakcja niż połączenie cielesno- duchowe z drugą osobą? Proste, zwykłe, ale niesamowite.
Co więc stoi za dzisiejszą modą na seks?
Myślę, że jest to ciągłe, nieustanne przypominanie o nim, dosłownie gdzie się da.
Rewolucja seksualna.
Rozdarcie tak ciekawego tabu. Zalanie go nasieniem i zaszumienie okrzykami ekstazy. Biedne tabu już nie istnieje. I jesteśmy wyzwoleni. A było w ogóle z czego?
Homoseksualizm, z biologicznego punktu widzenia, nie ma racji bytu.
Nie może, za jego sprawą, dojść do prokreacji.
Stąd można wysnuć, że jest on sprawą zakotwiczoną w umyśle.
Czyli nie mógłby być przyrodzony. Czyli nikt się homoseksualny nie urodził.
Wina rozprzestrzeniania wiedzy.
Mowa cały czas o homoseksualizmie, nie homoerotyzmie, który według mnie jest sprawą wyimaginowaną całkowicie, a bierze się z faktu, że niektórzy ludzie rodzą się z psychicznymi cechami nie do końca zgodnymi z ich płcią. Tacy ludzie zaprzestają więc szukania odpowiednich cech u partnera, jakkolwiek ny one nie były niepospolite, szukając oparcia u osób tej samej płci, ale u których cechy psychiczne płciowe są tymi podziwianymi, jednocześnie niewystępującymi u nich samych.
Wiedza ogólnodostępna w tych chorych czasach jest szkodliwa. Wiedza jest czymś co powinno się zdobyć. Doświadczeniem, czy teorią, ale jej zdobyciu trud winien być nieodzowny.
A teraz wiemy wszystko, a naprawdę wiedza ta jest pusta, bo zdobyta w czasie kliknięcia i w ogóle nie praktykowana. Ekspertem jest każdy kto ma cudowne urządzenie z I.
Cały świat wie o homoseksualizmie. Ostatnimi czasy jest on szeroko propagowany. I jest to złe.
Po pierwsze ze względu na wpływ owej propagandy na umysły młodych ludzi. Pamiętajmy, że człowiek kocha wybór. Według przysłowia, ma go nawet zawsze.
I teraz taki nastolatek solidnie przeczesuje każdy skrawek I.
I znajduje tam propagandę. Zachętę. Znajduje homoseksualizm. I podąża tym tropem.
Po drugie, szeroko rozumiana propaganda ma na celu wzrost tolerancji.
Tolerancja nigdy nie była czymś dobrym. W samej biologii słowo to nie jest dobrze kojarzone, najczęściej bowiem bywa, że tolerowane są, chociażby przez organizm, chociażby środki psychoaktywne. Mowa wtedy o wzroście tolerancji, czy tolerancji odwrotnej. Nieważne. Ważne jest to, że długotrwały ów stan, sieje spustoszenie w psychice. Coś jest uważane za znośne, wcale takie nie będąc. Tolerancja jest zmorą XXI wieku. I cały czas rośnie.
Nie twierdzę, że osoby homoseksualne powinny się leczyć. Są ludźmi jak my wszyscy i jako ludziom nie powinno się im odbierać wolności fizycznej.
Nie wierzę również w powodzenia terapii, mających na celu wymazanie homoseksualizmu z umysłu człowieka, pomimo tego, że myślę, że jest on sprawą wybitnie umysłową.
Wierzę natomiast w to, że przyszłe pokolenia można ocalić przed zguba homoseksualną, jaką niesie niemożność prokreacji.
Zaniechajmy propagandy.
Zamknijmy się i nic nie mówmy. Do szczęścia w seksualizmie nie potrzeba rozgłosu.
W seksie nie potrzeba osób trzecich.
Utrzymajmy normalność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz